1

 

  «« strona główna galopuje.pl

HUBERTUS 2010

30 października w naszym klubie świętowaliśmy dzień Św. Huberta. Była to pierwsza poważna impreza organizowana przez nas, mimo to sprostaliśmy temu zadaniu i na pewno wpisze się ona na stałe do naszego kalendarza.
Ok. godziny 10-tej zaczeli przyjeżdżać pierwsi goście, wspólnymi siłami przygotowaliśmy ognisko i szwedzki stół, pogoda była wyśmienita, jak na zamówienie.
Gdy już wszyscy się zebraliśmy, całą ferajną poszliśmy przyprowadzić konie. Uczestnicy –a raczej uczestniczki były na wyrównanym poziomie umiejętności jeździeckich wobec czego podzieliły się na dwie grupy. Pani instruktor przydzieliła konie (o dziwo nikt nie protestował) i rozpoczęło się pieczołowite czyszczenie, czesanie „ciekawych” fryzur i wplatanie koniom w grzywy dużej ilości kolorowych wstążeczek. Ileż było przy tym zapału i entuzjazmu, aż miło było popatrzeć. Kiedy już konie i młode amazonki były gotowe przyszedł czas na główny punkt programu –łapanie lisa, w którego rolę wcieliła się Pani Paulina. Po krótkiej rozgrzewce zaczął się bieg, nie było tu szalonych galopów, mknięcia przed siebie bez wytchnienia a spokojny lecz zwinny huculski kłusik. Po kilku prostych, unikach i skrętach lis został schwytany przez amazonkę Anię. Przyszedł czas na drugą grupę, która równie sprawnie sobie z tym poradziła i tym razem „kita” trafiła do Kasi. Każdy wie, że zwycięzca może być tylko jeden wobec czego niezbędna była ostateczna rozgrywka między Anią i Kasią, po której lis został w rękach Kasi. Po tych rozgrywkach przyszedł czas na ogrzanie się ciepłą herbatą, posmakowanie pysznego bigosu, słodkości i pieczenie kiełbasek na ognisku. Konie przez godzinkę były do dyspozycji gości poczym zasłużenie nakarmiliśmy marchewką i odprowadziliśmy na pastwisko. Kolejnym punktem programu była gra w „rzut podkową”, która wzbudziła ogromne zainteresowanie wśród wszystkich , większość osób bowiem grała w „podkowę” po raz pierwszy i okazało się, że wcale nie jest top takie proste. Uczestnikom z każdym rzutem szło coraz lepiej, jako pierwsza komplet punktów uzbierała jedna z mam - Pani Ania. Po zakończonej rywalizacji nadeszła Pani instruktor, niosąc pod pachą tajemnicze przedmioty, zawołała nas do siebie, ustawiliśmy się w szeregu i po krótkiej przedmowie poprosiła nas o podniesienie prawej ręki i powtarzanie za nią słów przysięgi poczym każda amazonka została pasowana na jeźdźca oraz otrzymała pamiątkowe świadectwo. Zostały także przyznane dyplomy za wygrane w różnych kategoriach m.in. za wygraną w „rzucie podkową”. Za najpiękniejszą końską fryzurę jury uznało uczesanie Riviery, za którą dyplomy otrzymały Maja i Ela. Szczególne gratulacje i dyplomy powędrowały oczywiście do zwycięzców gonitwy, za II miejsce dla Ani oraz natomiast główna wygrana w postaci kalendarza trafiła do Kasi. Wyróżnienie od gości otrzymała gospodyni imprezy, za przygotowanie wspaniałego poczęstunku. Na zakończenie części oficjalnej wszyscy ustawiliśmy się do pamiątkowej fotografii. Zabawa zakończyła się późnym popołudniem.
Hubertus 2010 dobiegł konca. Pragniemy serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom oraz gościom za wspaniałą zabawę, miłe i wesołe towarzystwo, fantastyczne zdjęcia a także wszystkim którzy pomogli nam w realizacji tej ważnej imprezy. Już teraz zapraszamy za rok na następnego Hubertusa a codziennie na jazdy konne w naszym klubie.
Z podziękowaniami od ekipy stajni HUCUŁY NAD TAJTAMI!

Zdjęcia -> w galerii